przez fenix712 » 03 Lip 2014, 06:05
Witam, miałam staż w tym ośrodku 5 miesięcy i naprawdę było super. Dogadywałam się z pracownikami i mieszkańcami. I na ostatni dzień dostałam propozycję pracy od samego dyrektora G.B. Naprawdę się bardzo cieszyłam :D Jednak tego samego jeszcze dnia wyszła przykra sprawa z kradzieżą telefonu. Według monitoringu i Pana Dyrektora to ja ukradłam telefon. Tylko są jeszcze fakty, że koleżanka twierdzi, że była zaraz po mnie w ubikacji czego nie ma na monitoringu i na monitoringu widać jak wchodzę do korytarza z WC, gdzie jest też pokój mieszkańców. I wchodzę niby do WC ok 8.40 i 9.20, a osoba do której ten telefon należy mówiła, że do 10-tej był sygnał, bo ktoś do niej dzwonił, zastanawiające. Pan Dyrektor mnie przesłuchiwał, sam, z Panią kierownik i nawet z policjantem i nic. Powiedzcie mi Szanowni Państwo jak byście się czuli?? Bo ja się potwornie załamałam. Drugi raz w życiu. Nie potrzebny mi od kogoś telefon, sama mam 2 telefony i jak chcę telefon to idę i kupuję. Nie jestem zdesperowana, żeby kogoś okradać, jaki w tym sens? Jestem uczciwa i rzetelna, ale w tym samym dniu oczywiście się dowiedziałam, że Pan Dyrektor nie ma ochoty współpracować z kimś takim jak ja. I chciał na mnie wymusić żebym powiedziała, że to koleżanka ma ten telefon, nawet mówił, że grozi za to wyrok. Miałyśmy przeszukane rzeczy i nic nie znaleziono. Chciałabym znać opinie innych ludzi i zastanawiam się czy mogę złożyć pozew o zniesławienie? Bo na pewno nie zostawię tak tej sprawy, pójdę z tym dalej. Pozdrawiam wszystkich ;)