przez stary odlewnik » 13 Gru 2012, 00:50
pracowałem w Odlewni Żeliwa więcej niż obecni dyrektorzy mają lat.Niestety dostałem kopa tak jak wielu innych moich kolegów.Pracując tyle lat wiele się nauczyłem ,co zresztą z powodzeniem przydaje się w mojej dalszej pracy.Takie rozkładu zakładu jak jest obecnie nie widziałem i nie słyszałem nigdzie.W b.krótkim czasie z firmy ,która przynosiła zyski /Pan Mikoda/stoczyła się do wartości złomu.Szkoda bo człowiek zostawił tam 3/4 swojego życia ,a taki patałach w pilotce,wyglądający na przygłupa decyduje o moim być albo nie być.Pamiętaj palancie życie nauczy ciebie pokory a Pan Bóg napewno ci to wynagrodzi.Życzę ci wszystkiego najgorszego,a P.Pietrzakowi proponuję żeby jak najszybciej zdjął opaskę z oczu.Pan chyba umie liczyć,ile jeszcze milionów trzeba włożyć w nietrafione inwestycje i po co ,tam fachowców zostało niewielu,a dyrekcja nadaje się na szlifiernię do pracy akordowej.Ma Pan ich trzech ,jeden z nich ciągle poobijany,połamany ,ciekawe skąd to się mu przytrafia?Ratuj Pan firmę niech Pan pamięta ; RYBA PSUJE SIE OD GLOWY.