przez pracownik » 05 Lip 2014, 09:50
xyz napisał(a):
> Firma Kongsberg Automotive to typowy obóz pracy. Pracownika się nie
> szanuje. Stanowi on jedynie tanią siłę roboczą, którą eksploatuje się do
> granic wytrzymałości, a nawet ponad to, ustalając normy, których
> najzwyczajniej w świecie nie można osiągnąć. Pracownicy teoretycznie nie
> muszą tych norm osiągać, tylko do nich dążyć, co jest nieprawdą, bo wiąże
> się z oczywistym brakiem premii za tzw. produktywność i zwolnieniem, jeśli
> ktoś się "nie wyrabia".
> Czas trwania pracy jest mierzony "na styk". Nie brane jest pod
> uwagę przygotowanie materiału do pracy, jego częsty brak i związany z tym
> postój, czy chociażby margines tolerancji na inne czynności, jak
> wypełnianie tabel pracy, czy chociażby zwyczajne pójście do toalety.
> Dosłownie - trzeba robić, robić, robić, nie mając czasu nawet na
> przysłowiowe podrapanie się po tyłku.
> Znane są też przypadki celowego zaniżania normy, aby mimo wszystko nie
> wypłacić tej premii, którą udało się z trudem wypracować, poprzez
> wpisywanie dodatkowych osób, które tak naprawdę na danym dziale nie
> pracowały. Rozumowanie jest proste: na dziale pracuje np. 5 osób; wpisuje
> się fikcyjną 6-tą osobę, a więc norma na 6 jest większa i mimo, że dział
> dla swoich 5-ciu osób wypracował premię, to oczywiście jej nie dostanie.
> Haniebną postawą wobec pracowników jest traktowanie ich jak bydląt, które
> nie mają prawa do miejsca siedzącego na swoim stanowisku pracy i
> wyznaczanie im taśmą jak najmniejszych pól pracy, po których mogą się
> poruszać, tak aby wykonywać jak najmniej zbędnych ruchów niezwiązanych z
> pracą. Powtórzę: pracownik przez 7 godz. i 40 min. ma stać i robić jak
> automat. Jeśli przysiądzie się choćby na chwilę na skrzynce, czy na palecie
> - jest się zwolnionym, a w najlepszym wypadku "zbesztanym" przez
> lidera. Osoby były zwalniane również za położenie się w czasie przerwy na
> ławce przed budynkiem. Nie można było też w czasie przerwy siadać na
> zewnątrz na krawężniku.
> Firmie zupełnie nie zależy na jakości (z wyjątkiem nielicznych działów),
> tylko na ilości. Produkty są wytwarzane byle jak, niektóre braki
> wielokrotnie poprawiane, co powoduje, że materiał się wyrabia, a mimo to
> jest wysyłany. Dział sprawdzający poprawność wykonania produktu też jest
> nastawiony na ilość. Premię dostaje wtedy, gdy wykryje jak najmniej(!)
> braków, co jest absurdem, bo przecież im więcej niezgodności wychwyci, tym
> lepiej, bo dzięki temu bubel nie pojedzie do klienta.
> Więcej grzechów nie pamiętam…
Ja powiem ze jest dokładnie jak kolega napisal
Nie wolno siedziec na stanowiskach gdzie w angli byl krzesla bo teraz pracuje sie w obozie pracy
Pracownicy maja zylaki, grzybice od chinskich butow
W plocach ołów od lutowania i rozne opary klejow plastyku itp ktore ida prosto na operatora maszyny
Nie polecam to tragiczne miejsce pracy :(