przez lil » 21 Kwi 2014, 00:18
Nikomu nie polecam pracy w tej restauracji.
Jeśli chodzi o finanse sprawa przedstawia się żenująco. 53 zł dniówki za 12h pracy (czasami dłużej, lokal funkcjonuje dopóki nie opuści go ostatni gość, o płatnych nadgodzinach nie ma mowy). 53 zł można zarobić, jeśli nie dostanie się kary finansowej, a dyrektor i p. Edyta potrafią je dać za to, że nie zdążyłaś dojść do gości stojących w drzwiach w ciągu 30 s, bo np. przyjmowałaś zamówienie od innych klientów. Żadne tłumaczenia nie działają na tych ludzi, chodzi im tylko wyłącznie o ukazanie swojej dominacji poprzez obcięcie wynagrodzenia. W rzeczywistości na umowie zlecenie nie można dawać kar finansowych. Zapiecek może, ponieważ zabezpieczył się aneksem do umowy. Co do umów- poza możliwością karania pracowników są fikcją. Dają je do podpisania kilka miesięcy wstecz mówiąc, że "drukarka się popsuła". I wtedy dowiadujemy się, że pracowałyśmy na innych stanowiskach niż kelnerka w lokalach, w których nigdy nie byłyśmy. Wszystko po to, żeby uniknąć dania umowy o pracę. Dodatkowo, również wbrew prawu zabierają 10% napiwków. Pod koniec miesiąca kelnerki płacą za zbite naczynia, straty na barze. Jednak nie to jest najgorsze- najgorszy jest stosunek szefostwa do pracowników. Na pierwszy rzut oka wydają się mili. Dlaczego mieliby nie być, skoro mają przysłowiowych murzynów do pracy? Później mieszają z błotem, zimą potrafią wygonić na ulotki, chociaż nie mamy tego w umowie, wszystko odbywa się pod groźbą kary finansowej. I nie mowa tu o managerach, ponieważ oni również na widok p. Edyty i dyrektora przepraszam za wyrażenie- chodzą obsrani. Strach, stres, zakaz siadania w pracy przez 12 h, można pić tylko wodę, z obiadami różnie- często pierogi, na które nikt po miesiącu pracy tam nie jest w stanie spojrzeć, jeśli uciekną goście- regulujesz ich rachunek, można napisać książkę o tym obozie pracy.
Naprawdę, ludzie, szanujcie się i omijajcie Zapiecek szerokim łukiem, chyba że lubicie być traktowani gorzej niż gówno.