przez Niunia12 » 27 Lut 2012, 12:08
Witam!
Pracowałam w tej firmie od października do kwietnia. I szczerze nie wiem, jak tam wytrzymałam... Umowę dostałam miesiąc później od przyjęcia, pomimo, że często się upominałam. Gdy poszłam się wyrejestrować z urzędu pracy, to wstyd mi było gdy pytali się "To nie wiedziała pani, że trzeba się wyrejestrować w ciągu 7 dni od przyjęcia zatrudnienia?" A prosiłam nie raz o umowę... Co lepsze, oczywiście umowa zlecenie, a dopiero po przepracowania roku dostaje się umowę o pracę. Czyli tyle trwa u nich okres próbny - rok! Praca nieprzyjemna i ze strony ludzi do których się dzwoniło (klientów) i ze strony pracodawcy. Co do klientów, to się w sumie nie dziwię, dlaczego wyzywali, żalili się - jak się spotyka takie nieuczciwe firmy to chyba bym tak sama reagowała. Ale od strony pracodawcy? Żal... Jeszcze gdy pracowała Joanna O. to dopiero się działo. Nic nie można było robić, gdy dawała mi pomieszaną listę numerów, do których miałam dzwonić, chciałam sobie poukładać miejscowości, to ona wtedy do mnie "Dlaczego nie dzwonisz?! Dzwoń!" Ja do niej na to, że chciałam sobie kartki poukładać, a ona na to: "Można układać i dzwonić!" i wtedy poszła poskarżyć się szefowej, że to ja do niej pyskuję i nie pracuję! Ona to dopiero miała tupet... Albo jak kończyliśmy pracę o 16.30 to ona do nas: "Gdzie wstajecie?! Jeszcze 30 sekund pracy!" Dokładnie jak w więzieniu. Nic nie można było się odzywać do nikogo, do łazienki też często nie można było wychodzić... Oczywiście, gdy przedstawiciele nic nie sprzedali, albo nie mieli pokazów w ogóle, to wina była zwalana zawsze na telemarketerki, a co się potem dowiedziałam - nasi przedstawiciele sami nie byli w porządku, nie dawali nawet obiecanych upominków, to jak mieliśmy znaleźć ludzi z jakiejś wioski, gdy po wiosce szybko się takie rzeczy roznoszą o takiej "rzetelnej" firmie... Były takie okresy, że pokazy łatwo znajdywałam, i takie że gorzej mi szło. Gdy znajdowałam to byłam fajna super, itp. ale gdy mi się nie udawało - a to zależało głównie od rejonu i od ludzi, nie od nas - wtedy było, że się nie staram, że źle mówię, wtedy byłam najgorsza, cała wina moja! Moja wina, że ludzie odmawiają z powodu choroby, pogrzebu, wyjazdu - tak ryli czachę, że zaczęłam chyba w to wierzyć... Co do zarobków, to już to zostało wcześniej powiedziane. Najwięcej zarobiłam 1200zł i to tylko raz a tak to głównie koło 900 lub 1000zł. Najmniej kiedyś dostałam 840zł, gdy za wynajem mieszkania płaciłam 860zł... Zimą gdy było -20 stopni, oszczędzali na ogrzewaniu, grzali tylko przez 3 godz. może, było tak zimno, że wszyscy siedzieliśmy w kurtkach! Dużo ludzi przez to chorowało, a oni mieli pretensje, że tyle osób na zwolnienie idzie... Gdy pewnego dnia odwiedziła nas Inspekcja Pracy, oni zaczęli panikować, szukać innych list obecności, nam kazali mówić, że mamy dzisiaj nadgodziny (bo na umowę zlecenie niby tyle nie można było godz dziennie pracować) a tak się bali, że hoho! Ale niestety nic się nie pokapowali. Normalnie oszuści i krętacze! Nikomu nie polecam tej pracy, bo nie dość, że nic nie zarobi, zmarnuje czas, to jeszcze jakiejś depresji się nabawi od ciągłego wmawiania, że wszystko co źle to twoja wina!
Pozdrawiam.