przez 01 » 24 Sie 2012, 18:22
agencja pracy, która nie daje pracy, najogólniej mówiąc. wysyłają ludzi, obiecują kokosy, złote góry itd, a nie są w stanie załatwić tych 40 godzin tygodniowo. Mnie akurat trafiła się praca w firmie, która przez cały okres kontraktu miala dla mnie pracę, ktorą nawet polubiłam, ale o samym T&Sie nie wypowiem się dobrze. Tyle co się na niego wyklnęłyśmy z koleżankami przez cały okres spędzony na tym śmierdzącym Droomgardzie to jest poemat.
Zaczynając od tego, że domeczki maluśkie, to zagrzybione i do tego nie posprzątane po wcześniejszych lokatorach (kto się tam whybiera niech od razu kupi porządne środki czystości, pastylki chlorowe i dużo worków na śmieci), wystawa z butelek po alko, pełne resztek jedzenia lodówki i śmierdzące buty pod łóżkami to tylko na dobry początek tego, co możecie znaleźć po poprzednikach! ;) (ogarnięcie tej klitki do stanu używalności zajęło nam w 3 osoby cały dzień). Tak więc, zmęczone po dłuuuugiej podróży z \"doliną tour\", która na pewno nigdy nie odbędzie się bez przygód i opóźnień, co każdy podróżujący z tym przewoxnikiem może potwierdzić (osobiście uważam że \"dolina tour\" i \'T&s\" się dobrze skumali, te firmy są naprawdę siebie warte;D), MUSIAŁYŚMY całą niedzielę sprzątać.
Zgłoszenie wszelkich usterek opiekunowi domku nic nie daje, a przynajmniej nieprędko ktoś się tym zajmuje, ciepej wody nie bylo- ktos przyszedl, ale po 3 dniach, numer slużbowy nieaktywny- codzienne błaganie przez tydzień, bo ile można zaowocowało uaktywnieniem go-uwaga-ostatniego dnia pobytu, czyli po 3 tygodniach. Nam nie naprawili tv, ale to tam-nic, mogłabym więcej wypisać, ale mi się nie chce.
Z tego co słyszałam, ludzie byli tam bardziej nieszczęśliwi niż ja, bo chociaż miałam pracę, a niektórzy przyjeżdali, popracowali jakiś czas, pozniej godzin coraz mniej i nie było jej w ogole, niejedna zdarzyla sie taka historia, czy to znajomi opowiadali, czy gdzieś posłuchałam, jak dziewczyna sie żaliła, że przychodzi jak co rano, z pewnością, że stanadardowo będzie na planie, a tu nie ma, bo kolejnych ludzi wywalili z fabryki. No i wtedy taki człowiek musi jechać do domu-\"bo nie ma pracy\", jak nam sie skonczyl kontakt z firmą też \"pracy nie było\", a szukano nam jej od początku tygodnia, to jestem w stanie zrozumieć, ale naprawdę, za nic nie potrafię zrozumieć, dlaczego w ten weekend, na nasze miejsca, t&s przysłał tyle ludzi, że nie było gdzie ich zmieścić? Współcuję ludziom, którzy tam jadą, a nie mają pracy, bo gdyby była, resztę da sie jakoś przeżyć...
W Polsce, w biurze, z niczym nie ma problemu, ale uwaga - na nic też nie ma gwarancji, mogą zrobić z tobą co chcą, nie dać pracy i zerwać kontrakt w każdej chwili, \"bez żanych konsekwnecji dla CIEBIE\", bo z jakiego powodu oni by mieli je ponosić? hehe...